Jeszcze dziś pozostaję w hiszpańskim klimacie, serując Pinchos Morunos, kolejny tapas warty grzechu. Niby zwykłe szaszłyki, a jednak ich sekret jest ukryty w starannie dobranym miksie przypraw i ziół, co stanowi rzadkość w kuchni hiszpańskiej, dobierającej przyprawy raczej z umiarem. Mnogość przypraw Pinchos Mounos zawdzięczają swoim arabskim korzeniom. „Pincho” może oznaczać szaszłyka, jak i małą przekąskę nadzianą na wykałaczkę. Warto dodać, że pyszną.
Czas przygotowania: 15 minut
Czas oczekiwania: 15 + 5 minut (gotowanie kukurydzy + ostateczne podgrzewanie zupy)
Porcje: 4
Do przygotowania szaszłyków potrzebujemy:
– 1 kg piersi z kurczaka (mięso z ud też się sprawdzi)
– po 1 łyżeczce: kuminu, kolendry, słodkiej papryki, kurkumy, oregano, pieprzu oraz soli
– 4 ząbki czosnku
– 70 ml oliwy z oliwek
– sok z 1/2 cytryny
– skórka starta z 1/2 cytryny
– 1 cytryna (do podania)
Przygotowanie krok po kroku:
- Kurczaka kroimy w kostkę (ok 1.5 cm) i przekładamy do plastikowej torebki.
- W miseczce mieszamy wszystkie składniki marynaty: przyprawy, przeciśnięty przez praskę czosnek, oliwę oraz sok i skórkę z cytryny. Przekładamy do plastikowego woreczka i dokładnie mieszamy. Trzymamy w lodówce przez dobę, a przynajmniej przez 2 godziny.
- Wyjmujemy z lodówki, nadziewamy mięso na metalowe lub drewniane patyczki.
- Grillujemy na grillu, patelni grillowej lub w piekarniku (nagrzanym do 180 stopni).
- Serwujemy z ćwiartkami cytryny.
Smacznego!
I do jutra 🙂
PS Spróbujcie też innych tapasów – pasty z ciecierzycy i szpinaku oraz papryczek Padrón na 2 sposoby.



